Hirtenstraße 19, 10178 Berlin, Germany

+49 30 24041420

ouroffice@oberon.com

Search
 

Blog

Sri Lanka – 7 rzeczy, które musisz zrobić w trakcie wyjazdu

tea fields

Wybierasz się w najbliższym czasie na Sri Lankę i im więcej czytasz o tym kraju, tym mniej wiesz, co tak naprawdę w trakcie wyjazdu zobaczyć? Nic dziwnego – chociaż to stosunkowo niewielka wyspa (ma tyle powierzchni co dwa największe polskie województwa), to jest bardzo bogata w wyjątkowe miejsca, zwłaszcza dla tych, którzy zachwycają się naturą i dostrzegają jej siłę. Żeby ułatwić Ci podjęcie decyzji, przygotowałam więc subiektywną listę rzeczy, które obowiązkowo trzeba zrobić, gdy w Twoich planach podróżniczych następna jest Sri Lanka.

Na pewno kojarzysz ten żart – facet jest w Nowym Jorku, wjeżdża na Empire State Building, ogląda panoramę i pyta: No ale który to ten Empire? A rozwiązanie jest proste: żeby podziwiać najsłynniejszy budynek Miasta, Które Nigdy Nie Śpi, najlepiej jest wjechać na Rockefeller Center. Z Empire jest jeszcze jeden istotny problem – wjazd na niego jest stosunkowo drogi (chociaż Rockefeller Center mu pod tym względem zdecydowanie nie ustępuje).

SRi Lanka cechuje się dokładnie tym samym dylematem, gdy chce się zobaczyć tzw. Lwią Skałę, która jest zdecydowanie jednym z symboli i najbardziej rozpoznawalnych miejsc wyspy. Za wspinaczkę na tę skałę magmową stanowiącą pozostałość po wulkanie turyści (nie lokalsi) muszą zapłacić ok. 35 dolarów. Wychodząc więc z założenia, że a) szkoda nam kasy, b) „po co wchodzić na Empire, skoro nie widać z niego Empire”, wybraliśmy się na Pidurangala Rock.

Widok z Pidurangala Rock na Sigiriyę? Doskonały – a wejście kosztuje ok. jedynie 3 dolary. Polecamy wybrać się tam w godzinach popołudniowych (wchodzenie zajmuje ok. 30 minut), żeby załapać się na zachód słońca (we wrześniu słońce zachodziło chwilę po 18). Co wziąć ze sobą? Zdecydowanie dobre buty (nie polecamy wchodzenia w sandałach albo, co gorsza, w klapkach, bo niektóre momenty były dosyć strome lub wymagały zwinności).

2. Odwiedzić fabrykę herbaty

Najważniejszy towar eksportowy, z którego Sri Lanka słynie? Bez wątpienia herbata, co było widać w środkowej części wyspy, gdzie z każdej strony otaczały nas pola herbaciane (w przemyśle herbacianym Sri Lanki zatrudnionych jest ok. 2 miliony osób, podczas gdy populacja całej wyspy wynosi ok. 22 miliony). Wakacje na Cejlonie nie mogą się więc obyć bez wizyty w fabryce herbaty i zobaczenia, jak ten proces wygląda „od środka”.

My wybraliśmy się do Glenloch Tea Factory, w której przemiła kobieta w tradycyjnym stroju oprowadziła nas po poszczególnych pomieszczeniach, opowiedziała o krzakach herbaty, pokazała wszystkie maszyny (zarówno nowsze, jak i starsze), poczęstowała najpopularniejszymi odmianami (czarna, zielona, biała i srebrna – uwaga, wszystkie z nich powstają z tego samego liścia, tylko z innych części), a nawet nauczyła, jak się zbiera (w praktyce!).

Ile taka przyjemność kosztuje? To zależy od Ciebie, bo nie mają stałej ceny za zwiedzanie (jak np. w Fabryce Dambatenne założonej w 1890 roku przez sir Thomasa Liptona). Odbijają to sobie w lokalnym sklepie, gdzie można zakupić liczne odmiany tego najpopularniejszego napoju.

3. Zobaczyć słonie na safari

Czy wiesz, że na Sri Lance jest więcej słoni indyjskich niż w… Indiach? I że mieszkają głównie w dwóch parkach narodowych na terenie Celjonu, migrując między nimi? Właśnie dlatego, chcąc zobaczyć słynne słonie w ich naturalnym, dzikim środowisku, warto się zorientować, w którym parku narodowym w danym dniu się znajdują –  Minneriya National Park czy Uda Walawe. My byliśmy w pierwszym z nich i trafiliśmy na naprawdę liczną grupę tych majestatycznych zwierząt.

Przez park przejeżdża się wzdłuż ustalonej ścieżki wynajętym jeepem z kierowcą i oczywiście w żadnych momencie nie można go opuszczać (chyba że przewodnik w wyznaczonym miejscu pozwoli). Nie martw się jednak – bez problemu zrobisz zdjęcia słoni z samochodu.

A jeśli nie spotkasz słoni w parku narodowym, zawsze może się okazać, że jakiś jeden osobnik (lub więcej) wędruje sobie… ulicą. Tak, zaraz koło pieszych, samochodów, tuk-tuków oraz motorów. Dobrze więc mieć uszy i oczy szeroko otwarte – i to przez cały czas ?

4. Wsiąść do pociągu (i to nie byle jakiego)

Jeśli Lwia Skała stanowi pierwszy z symboli Sri Lanki, herbata drugi, to na trzecim miejscu umieścimy słynny pociąg, który przejeżdża przez kolejne świetnie rozpoznawalne miejsce, czyli Nine’s Arch Bridge (inaczej Bridge in the Sky). Ten składający się z – jak sama nazwa mówi – dziewięciu wdzięcznych łuków (równomierne rozkładających ciężar pociągów i konstrukcji), otoczony wzgórzami most został otwarty w 1921, czyli w czasach, gdy Sri Lanka była kolonią brytyjską. Obecnie stanowi jeden z najlepszych przykładów budownictwa kolejowego z epoki kolonialnej (zastosowano innowacyjne techniki inżynieryjne oraz architektoniczne, nie użyto w ogóle stali, jedynie kamień, cegły i cement). Zresztą – zobacz sami!

Najlepiej sprawdzić wcześniej rozkład pociągów, by uchwycić moment, gdy jeden z nich przejeżdża przez ten most – nam się to udało zupełnie przypadkowo!

W relacjach czytaliśmy, że zwykle podróżnicy wsiadają do pociągu w Kandy i dojeżdżają do Elli (wtedy przejazd trwa z 10h). My wybraliśmy jednak krótszą wersję z Nanuoya do Elli, co zajęło nam łącznie 3h (do czego doliczyć należy ponad 40 minut opóźnienia pociągu, które sprawiło, że poczuliśmy się jak w domu ? ). Sama podróż pociągiem bezpieczna i całkiem komfortowa (bilety trzeba kupić na stacji), a widoki niepowtarzalne – zdjęcia nie oddają wrażenia, jakie na nas zrobiły.

5. Odwiedzić Cafe Chill

Nie odwiedzić Cafe Chill, będąc w Elli, to jak być w Krakowie i nie wybrać się na Wawel – wierz nam na słowo. Jest to naprawdę kultowe miejsce z pysznym jedzeniem i drinkami (polecamy te na arracku, czyli lokalnym alkoholu produkowanym m.in. z kokosa). Cenowo? Na pewno da się zjeść w Elli taniej, ale nawet w tak mocno nastawionym na turystów miejscu ceny nas nie odstraszyły, a jakość jedzenia zdecydowanie zachęciła do ponownego odwiedzenia.

6. Popływać w Nil Diya Pokuna (ang. Blue Water Pond)

Do tego miejsca trafiliśmy całkowicie przypadkowo – nie znaleźliśmy go bowiem przed wyjazdem na żadnych blogach czy listach polecających rzeczy do zrobienia na Sri Lance.  Na pewno byśmy jednak żałowali, że go nie widzieliśmy, dlatego bardzo się cieszę, że przeczytałam o nim w menu, siedząc w Chill Cafe w Ella (mieli tam na jednej stronie opisane 7 rzeczy, które warto zrobić w okolicy). Polecam więc czytać opisy w menu (i to nie tylko oceniając je językowo, tak jak ja jako copywriter zawsze robię ?)!

Czym jest Nil Diya Pokuna? Jest to podziemne jezioro położone 80 metrów pod powierzchnią ziemi, do którego zejście prowadzi przez kilometrowe, ciemne, czasem wąskie ścieżki rozbudowanego systemu jaskiń (mówi się, że ukrywał się w nich król Rawan z eposu Ramajana). Dlaczego warto do niego dojść? Ponieważ zobaczenia tak krystalicznie czystej wody nie można sobie odpuścić! Co więcej, w jeziorze można się swobodnie kąpać – a woda jest bardzo przyjemna (tak, też spodziewaliśmy się, że będzie lodowata). Po prostu urzekające doświadczenie!

Niektórzy piszą, że zejście jest wymagające (brak poręczy, ciemność, śliskość itd.), ale my nie mieliśmy takiego wrażenia – dla nas było ekscytujące przez cały czas. Na pewno jednak nie trzeba się niczego bać: od organizatorów dostaje się kaski z czołówką, a całą trasę robi się z przewodnikiem, który ma ze sobą dużą lampę i w trakcie schodzenia doświetla trasę oraz zawsze ostrzega, na co zwrócić uwagę. Kiedy więc zrezygnować ze schodzenia? Gdy masz klaustrofobię, boisz się nietoperzy, martwisz się o swoją sprawność fizyczną (zwinność lub wytrzymałość), jesteś osobą starszą lub podróżujesz z dziećmi. Uwaga: jeśli leje deszcz, schodzenie jest zabronione.

Polecamy przyjść jako pierwsi (żeby zacząć schodzić koło 10 – mniej ludzi i chłodniej), zabrać ze sobą strój kąpielowy i pamiętać o dobrych butach (kamienie są niekiedy bardzo śliskie, więc trzeba uważać). Nam cała trasa zajęła (zejście w dół + pływanie w stawie + wyjście na górę) ok. 1 godziny, ale jesteśmy zaprawieni w bojach po naszych wędrówkach górskich ?

To, czym nas Sri Lanka najbardziej zachwyciła, to fakt, że „it has it all”. Chcesz się wspinać? Lwia Skała, Ella Rock, Little Adam’s Peak tylko na Ciebie czekają. Chcesz podziwiać widoki? Wystarczy wsiąść do pociągu i przez kilka godzin gapić się przez okno, oglądając pola herbaciane (chociaż nie tylko). Chcesz zwyczajnie wypocząć, leżąc przez kilka dni na plaży i łapiąc promienie słoneczne? Wybrzeże wschodnie – Pasikuda Beach – sprawdzi się w tym wypadku doskonale (drobne wyjaśnienie: nie zwiedzaliśmy wybrzeża zachodniego wzdłuż Kolombo, ponieważ we wrześniu trwała tam pora deszczowa, więc na ten temat się nie wypowiem).

Wzdłuż wybrzeża znajdują się właściwie same hotele, więc rezerwacja noclegu przez Booking nie jest problemem. My spaliśmy przez 5 dni w Maalu Maalu Resort&SPA, po czym na 2 noce przenieśliśmy się do Sunrise Pasikuda – oba miejsca możemy zdecydowanie polecić z uwagi na świetne warunki w pokoju, dobre jedzenie (korzystaliśmy z opcji a’la carte, nie HB), obecność basenu (Sunrise ma najdłuższy basen hotelowy na całej Sri Lance) oraz bliskość morza (na plaży są przygotowane leżaki). Idealne miejsce na odpoczynek? Zdecydowanie!

O Sri Lance można by jeszcze dużo pisać, bo ta mała wyspa w kształcie łzy ma bardzo dużo do zaoferowania. W samym tym wpisie nie wspomniałam np. o buddyjskich świątyniach wartych zobaczenia (jest to bardzo religijny kraj) czy o licznych wodospadach, które również zachwycają. Jeśli jednak Sri Lanka jest w Twoich najbliższych planach i zastanawiasz się nad tym, co jest takim prawdziwym „must-have”, mam nadzieję, że moja lista Ci pomoże! Udanej podróży ?

Joanna Kaleta

Jej trwająca od dziecka pasja do pisania przerodziła się w życiu zawodowym w miłość do marketingu, zwłaszcza w zakresie projektowania treści (copywriting&content marketing). Tworzy dla swoich klientów różnego rodzaju treści: na stronę internetową, artykuły blogowe, posty do social mediów, dłuższe publikacje (ebooki, raporty itp.). Każdorazowo stawia nacisk na spójną, interesującą i wartościową dla klienta komunikację. Prywatnie miłośniczka sportu, mól książkowy oraz fanka oddychania górskim powietrzem.

Brak komentarzy

Wyślij komentarz